Operacja Chastise (dosł. „wychłostać”) – kryptonim akcji zbombardowania w nocy z 16 na 17 maja 1943 roku niemieckich zapór na rzekach w Zagłębiu Ruhry przez 617 Dywizjon Bombowy RAF-u nazywany od tego czasu Dambusters (dosł. „Pogromcami Tam”), który dokonał tego przy użyciu specjalnie w tym celu skonstruowanych „skaczących bomb” wynalezionych i zbudowanych przez brytyjskiego inżyniera Barnesa Wallisa. W wyniku bombardowania zapory na zbiornikach Möhne i Edersee zostały przerwane, powodując katastrofalne zniszczenia w dolinie rzeki Ruhry. Ziemna zapora na rzece Sorpe została jedynie nieznacznie uszkodzona.

Tło historyczne Na długo przed wybuchem II wojny światowej brytyjskie władze wojskowe uznały uprzemysłowione Zagłębie Ruhry, a szczególnie zapory wodne na jego rzekach, za ważny cel strategiczny, bowiem nie dość, że dostarczały one energii elektrycznej, to były także źródłem wody pitnej w regionie i zapewniały transport w systemie rzek i kanałów. Nad sposobem ewentualnego zniszczenia zapór pracowano od dawna. W grę wchodziły wyłącznie ataki lotnicze z użyciem bomb dużej mocy, jednak Bomber Command w trakcie pierwszych dwóch lat wojny nie było jeszcze w stanie osiągnąć wystarczającej precyzji bombardowań, szczególnie wobec silnej obrony przeciwlotniczej nieprzyjaciela.

Koncepcję ataku newralgicznych elektrowni i zapór wodnych Wallis opracował jeszcze przed II wojną światową. W memorandum do dowództwa RAF zaproponował, aby bombardowanie strategiczne ograniczyć jedynie do tego typu celów. Uważał, że bombardowanie dużych celów przemysłowych jest nieekonomiczne, równie dobre jego zdaniem byłoby pozbawienie fabryk potrzebnego im prądu (poprzez zniszczenie elektrowni) oraz surowców potrzebnych do produkcji (poprzez zniszczenie infrastruktury kolejowej, w szczególności mostów). W późniejszym okresie II wojny światowej Wallis opracował mające służyć tym celom bomby typu Grand Slam i Tallboy.

Przygotowania thumb|290px|Wicemarszałek lotnictwa Ralph Cochrane, dowódca skrzydła Guy Gibson, król Jerzy VI i kapitan John Whitworth podczas omawiania szczegółów rajdu

Atak na zapory stał się możliwy do przeprowadzenia z chwilą skonstruowania przez Barnesa Wallisa i jego zespół z zakładów Vickersa bomby przeznaczonej właśnie do tego celu. Początkowo Wallis myślał o zrzuceniu bomby o wadze 10 ton z wysokości 12 000 metrów, co miałoby wywołać efekt „trzęsienia ziemi”. Problem polegał na tym, że alianci nie dysponowali bombowcem, który mógłby wznieść się na taką wysokość z takim ładunkiem. Do zniszczenia zapory wystarczyłaby znacznie mniejsza bomba, ale pod warunkiem, że eksplodowałaby tuż przy ścianie zapory poniżej poziomu wody, tymczasem tamy niemieckich zbiorników chronione były skutecznie sieciami przeciwtorpedowymi.

Wallis opracował więc bombę w kształcie beczki obracającą się z prędkością ponad 500 obr./min, która zrzucona z odpowiednio małej wysokości i przy właściwej szybkości samolotu miała pokonać znaczny dystans, skacząc po powierzchni wody aż do osiągnięcia ściany zapory. Ostatnie obroty winny pozwolić bombie toczyć się po ścianie zapory aż do jej podstawy.

Próby zapoczątkowało wysadzenie gipsowego modelu zapory w zakładach doświadczalnych w Watford pod Londynem, a zakończyło przerwanie istniejącej, ale nie używanej zapory na zbiorniku wodnym Elan w Walii.

Nowa broń Wallisa została zaakceptowana do użytku 26 lutego 1943 roku. Bomba otrzymała nazwę kodową „Upkeep”, zaś termin ataku wyznaczono na maj, kiedy poziom wód w zbiornikach miał być najwyższy, a przerwanie zapór spowodować największe szkody.

Wykonawcy i cele thumb|left|Król Jerzy VI w rozmowie z lotnikami z Dywizjonu 617 po powrocie z rajdu

Do wykonania zadania wybrano 5. Grupę RAF-u, z której wyłoniony został nowy 617 Dywizjon Bombowy przeznaczony do przeprowadzenia operacji bombowej przeciw zaporom. Nazwano go początkowo Dywizjonem „X”, jako że dowództwo RAF-u nie zdążyło z nadaniem zgodnej z przepisami nazwy.

Dowódca, Wing Commander Guy Gibson, doświadczony pilot (mający ogółem ponad 170 lotów bojowych na bombowcach i nocnych myśliwcach), z rozmysłem wybrał 21 załóg z dywizjonów istniejących w 5. Grupie. Załogi te składały się z personelu RAF-u kilku różnych narodowości, w tym z Royal Australian Air Force (RAAF), Royal Canadian Air Force (RCAF) i Royal New Zealand Air Force (RNZAF). Dywizjon stacjonował w bazie RAF-u w Scampton, około 8 km na północ od miejscowości Lincoln w Lincolnshire.

Jako cele wybrano dwie kluczowe zapory na zbiornikach wodnych położonych powyżej zagłębia Ruhry: Möhne i Sorpe oraz zaporę na rzece Eder, która uchodzi do Wezery, jako cel dodatkowy. Wprawdzie przerwanie dostaw energii z hydroelektrowni miało duże znaczenie, większą wagę przykładano jednak do przerw w zaopatrzeniu w wodę ośrodków przemysłowych, miast oraz kanałów żeglownych. Ponadto po przerwaniu zapór spodziewano się niszczących powodzi.

Samolotami były zmodyfikowane Avro Lancastery Mk III typu B Mark III Special (464 Provisioning) Dostęp: 10 października 2010.. Dla zmniejszenia wagi maszyn usunięto większość ich uzbrojenia, między innymi wieżyczki górnych strzelców. Rozmiary bomb i ich nietypowy kształt wymagały usunięcia drzwi luków bombowych, a bomby musiały być podwieszane i częściowo wystawać z kadłubów samolotów. Były montowane na widłowym zawieszeniu, a przed zrzuceniem wprowadzane w ruch wirowy przez dodatkowe silniki elektryczne montowane pod kadłubem„Avro Lancaster B Mk I” Zdjęcia Dostęp: 10 października 2010..

Ćwiczenia i organizacja Bombardowanie z wysokości 20 m przy szybkości 400 km/h, jak również precyzyjne ustalenie odległości od celu, wymagało doświadczonych załóg, dlatego natychmiast podjęto intensywne ćwiczenia w nocnych lotach na małych wysokościach. thumb|290px|Oryginalna skacząca bomba w Imperial War Museum w Duxford

Do tego dochodziły problemy techniczne. Pierwszym było ustalenie momentu, kiedy samolot znajdzie się w odpowiedniej dla zrzucenia bomby odległości od zapory. Zarówno zapora Möhne, jak i Eder miały wieże na obu końcach. Skonstruowano więc specjalne urządzenie celownicze z dwoma ustawionymi pod odpowiednim kątem ramionami, przez które pilot w momencie ataku obserwował cel. Bombę można było zrzucić, gdy obie wieże pokryły się z krańcami ramion.

Drugi problem stanowiło ustalenie wysokości lotu, bowiem używane wówczas wysokościomierze barometryczne nie zapewniały wystarczającej dokładności. Poradzono sobie z tym w ten sposób, że pod nosem i kadłubem maszyny zamontowano reflektory pod takim kątem, że widziane na wodzie strumienie ich świateł zbiegały się z sobą dokładnie podczas lotu na pożądanej wysokości 20 m. Załogi ćwiczyły loty nad zbiornikami wodnymi w Leicestershire, Derbyshire i w pobliżu Dorset.

Bomby dostarczono do dywizjonu 13 maja. O godzinie 18:00 15 maja Gibson i Wallis odbyli odprawę z udziałem czterech oficerów: Henry’ego Maudsleya, H.M. „Dinghy” Younga, zastępcy Gibsona w ataku na Möhne, Johna Hopgooda i Boba Haya. Reszta załóg była odprawiana w serii spotkań następnego dnia; kolejno odprawiano pilotów, nawigatorów i bombardierów.

Dywizjon został podzielony na trzy formacje.

Formacja nr 1 składała się z dziewięciu samolotów w trzech grupach: (według nazwisk pilotów) Gibsona, Hopgooda i H.B. „Micky’ego” Martina (Australijczyka służącego w RAF-ie); Younga, Davida Maltby’ego i Dave’a Shannona (RAAF); Maudsleya, Billa Astella i Lesa Knighta (RAAF). Celem formacji była zapora Möhne; każdy samolot, który nie zrzuciłby bomb, miał następnie atakować zaporę Eder.

Formacja nr 2 składała się z pięciu samolotów pilotowanych przez Joe McCarthy’ego (Amerykanina służącego w RCAF), Vernona Byersa, Boba Barlowa (RAAF), Geoffa Rice’a i Lesa Munro (RNZAF). Celem formacji była zapora Sorpe.

Formacja nr 3 stanowiła mobilną rezerwę, składającą się z samolotów pilotowanych przez Cyrila Andersona, Billa Townsenda, Kena Browna (RCAF), Warnera Ottleya i Lewisa Burpee (RCAF). Formacja ta wystartowała dwie godziny później, z zadaniem bombardowania celów głównych lub zapór o mniejszym znaczeniu w Schwelm, Ennepe i Diemel.

Dwie załogi nie mogły wziąć udziału w nalocie z powodu chorób.

Główna kwatera operacji znajdowała się w Grantham w hrabstwie Lincolnshire. Załogi samolotów miały przekazywać tam (nadawane kodem Morse’a) kluczowe dla nalotu informacje: Goner, co znaczyło „bomba zrzucona”; NiggerNazwa ta pochodziła od maskotki Dywizjonu 617, czarnego labradora, który zginął pod kołami samochodu dzień przed operacją. W późniejszych latach nazwa ta stała się przedmiotem kontrowersji, jest ona bowiem również pogardliwym określeniem osoby czarnoskórej (pol. „czarnuch”)., „Möhne przerwana” i Dinghy, „Eder przerwana”.

Nalot thumb|left|Animacja ukazująca bombardowanie zapór przy użyciu skaczących bomb

Samoloty leciały dwiema trasami, starając się omijać znane koncentracje niemieckiej artylerii przeciwlotniczej, a jednocześnie tak zsynchronizować lot, by przekroczyć nieprzyjacielski brzeg w tym samym czasie. Pierwsze samoloty z formacji nr 2, lecące dłuższą, północną trasą, zaczęły startować o godzinie 21:28. Dostęp: 15 maja 2009.. Bombowiec McCarthy’ego miał problemy z układem hydraulicznym, więc załoga wystartowała na zapasowej maszynie 20 minut później.

Formacja nr 1 startowała w grupach po trzy samoloty w 10-minutowych odstępach, rozpoczynając o 21:39. Formacja rezerwowa zaczęła startować dopiero o 0:09 17 maja.

Formacja nr 1 weszła nad kontynent pomiędzy wyspami Walcheren i Schouwen, przeleciała nad Holandią, ominęła łukiem bazy lotnicze w Gilze-Rijen i Eindhoven, a następnie stanowiska obronne Zagłębia Ruhry, po czym skręciła na północ, by ominąć Hamm, a w końcu na południe ku dolinie rzeki Möhne. Formacja nr 2 leciała dalej na północ, przekraczając linię brzegową na wysokości Vlieland, przecinając IJsselmeer, by dołączyć do pierwszej trasy w pobliżu Wesel i opuścić ją za Möhne, kierując się ku rzece Sorpe.

Bombowce leciały nisko, na wysokości około 30 m, dla uniknięcia wykrycia przez radar. Sierżant George Chalmers, radiooperator na pokładzie O jak Orange, wyjrzał przez kopułkę astronawigacyjną i zamarł, widząc, że jego pilot prowadzi samolot do celu przecinką leśną poniżej linii szczytów drzew.

Pierwsze straty Pierwsze straty atakujący odnotowali zaraz po osiągnięciu brzegów Holandii. Szczególnie nie wiodło się formacji nr 2: samolot Munro stracił radio od wybuchu pocisku przeciwlotniczego i zawrócił nad Ijsselmeer. Z kolei Rice leciał za nisko i uderzył o falę tracąc bombę – pozbawiony swej głównej broni również wrócił do bazy. Lancastery Barlowa i Byersa wleciały nad kontynent w okolicach wyspy Texel. Bombowiec Byersa został zestrzelony niemal natychmiast i rozbił się w wodach Waddenzee, a Barlowa roztrzaskał się po uderzeniu o linię wysokiego napięcia. Jedynie opóźniony bombowiec McCarthy’ego przeleciał bezpiecznie nad Holandią. Podobnie w formacji nr 1: samolot Astella rozbił się na polu koło niemieckiej osady Marbeck po zahaczeniu o linię wysokiego napięcia.

Atak na zaporę Möhne thumb|250px|Zapora Möhne po ataku