thumb|upright=1.2|Obóz w Małym Trościeńcu na mapie Komisariatu Rzeszy Wschód thumb|Pomnik z 1963 r. przy drodze do Mohylewa thumb|upright|Pomnik z 1965 r. w miejscu gdzie spalono 6500 więźniów obozu (przed renowacją) thumb|Pomnik w miejscu krematoriów w uroczysku Szyszkowka thumb|Pomnik w uroczysku Błagowszczyzna Obóz zagłady w Małym Trościeńcu – niemiecki nazistowski obóz, a zarazem miejsce straceń dziesiątek tysięcy Żydów, funkcjonujący w latach 1941–1944 na terenie białoruskiej wsi Mały Trościeniec w pobliżu Mińska.
Obóz w Małym Trościeńcu został uruchomiony przez okupantów niemieckich w lipcu 1941 i funkcjonował do końca czerwca 1944. Początkowo w obozie więziono radzieckich jeńców wojennych natomiast w 1942 przekształcono go w miejsce masowej eksterminacji osób narodowości żydowskiej. W Małym Trościeńcu Niemcy zamordowali co najmniej 65 000 Żydów – obywateli ZSRR i państw Europy Zachodniej, a także pewną liczbę osób innych narodowości. Historycy są skłonni zaliczać Mały Trościeniec do grona niemieckich nazistowskich obozów zagłady. Wybudowany w latach 2014–2018 memoriał obejmuje teren obozu, uroczyska Szyszkowka i Błagowszczyzna.
Obóz dla jeńców radzieckich 22 czerwca 1941 rozpoczęła się niemiecka inwazja na Związek Radziecki. Mińsk, stolica Białoruskiej SRR, został opanowany przez oddziały Wehrmachtu już 28 czerwca. W lipcu Niemcy zorganizowali na terenie zabudowań dawnego kołchozu „Karl Marks” we wsi Mały TrościeniecMały Trościeniec był położony około 12 kilometrów na wschód od Mińska, przy szosie prowadzącej do Mohylewa. Obecnie stanowi mikrorejon Mińska. obóz przejściowy dla radzieckich jeńców wojennych. Wziętych do niewoli czerwonoarmistów przetrzymywano tam w fatalnych warunkach sanitarnych i bytowych. Jeńcy setkami umierali z powodu głodu, wycieńczenia i okrucieństwa strażników. Pod tym względem Mały Trościeniec nie różnił się wiele od pozostałych obozów jenieckich, w których Niemcy przetrzymywali wziętych do niewoli żołnierzy radzieckich.
Po pewnym czasie obóz jeniecki został przekształcony w obóz pracy przymusowej. Obok radzieckich jeńców pojawili się w nim białoruscy Żydzi, których zmuszano do pracy na pobliskich gospodarstwach rolnych lub w działających na terenie obozu zakładach rzemieślniczych – krawieckich, młynarskich, stolarskich, ślusarskich, szewskich, tartacznych itp. Niewolnicza praca więźniów służyła w pierwszym rzędzie zaopatrywaniu niemieckiego garnizonu Mińska. Liczba osadzonych wahała się zazwyczaj między 500 a 1000 osób, natomiast po likwidacji mińskiego getta (październik 1943) spadła do około 200.
Początkowo więźniów przetrzymywano w kołchozowej stodole oraz ziemiankach wykorzystywanych przed wojną do magazynowania ziemniaków lub mięsa. Później pod nadzorem Niemców więźniowie wybudowali w Małym Trościeńcu prawdziwy obóz – z wieżyczkami strażniczymi, ogrodzeniem oraz barakami zdolnymi pomieścić 600 więźniów i ich strażników. Obóz zbudowany został na planie prostokąta o wymiarach około 200 metrów na 200 metrów, którego powierzchnia wynosiła około 4 hektarów. Otoczono go trzema liniami zasieków z drutu kolczastego (środkowa była pod napięciem elektrycznym). W pobliżu obozowej bramy wybudowano wartownię. Na terenie obozu znajdowała się również szubienica.
W połowie marca 1942 obóz zaatakowali radzieccy partyzanci, którym udało się zabić kilku strażników. Skłoniło to Niemców do wzmocnienia środków bezpieczeństwa. Załogę obozu zwiększono do 250 osób (Niemców i Ukraińców). Każdy z baraków otoczono ogrodzeniem z drutu kolczastego. Ponadto wzmocniono warty, sprowadzono psy strażnicze oraz utworzono dodatkowe gniazda karabinów maszynowych. Na terenie obozu zbudowano także podziemny bunkier, nad którym postawiono czołg. W bunkrze przetrzymywano więźniów skazanych na śmierć za rozmaite wykroczenia przeciw obozowemu regulaminowi.
Ogólny nadzór nad funkcjonowaniem obozu w Małym Trościeńcu sprawował SS-Obersturmbannführer Eduard Strauch, który od grudnia 1941 do końca maja 1944 pełnił funkcję komendanta niemieckiej służby bezpieczeństwa i policji bezpieczeństwa na Białorusi. Funkcję komendanta obozu pełnili natomiast m.in. SS-Obersturmführer Gerhard Maywald (od maja do października 1942) oraz SS-Unterscharführer Heinrich Eiche (od października 1942 do jesieni 1943).
Obóz zagłady Z chwilą rozpoczęcia przez III Rzeszę „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” podjęto decyzję o przekształceniu dotychczasowego obozu jenieckiego w Małym Trościeńcu w obóz zagłady – służący w pierwszym rzędzie eksterminacji białoruskich Żydów. W nowej formie obóz zaczął funkcjonować od 10 maja 1942, gdy przywieziono tam na śmierć pierwszy transport wiedeńskich Żydów. Od tej pory pociągi pełne mężczyzn, kobiet i dzieci przeznaczonych do natychmiastowej likwidacji przybywały do Małego Trościeńca dwa razy w tygodniu – w każdy wtorek i piątek.
Akcja eksterminacyjna w Małym Trościeńcu przebiegała zazwyczaj według jednakowego schematu. Żydów z Mińska przywożono na miejsce straceń wprost z tamtejszego getta, natomiast Żydów pochodzących z państw Europy Zachodniej transportowano do Mińska koleją. Transporty przybywały zwykle do Mińska między godziną 4:00 a 7:00 rano. Na tamtejszym dworcu towarowym Niemcy dokonywali selekcji, wybierając z tłumu od 20 do 80 młodych mężczyzn, których chwilowo oszczędzano celem zatrudnienia w komandach roboczych działających na terenie obozu lub w mińskim getcie. Pozostałych Żydów uspokajano fałszywymi zapewnieniami, że zostali przywiezieni do Mińska celem osiedlenia i zatrudnienia w miejscowych przedsiębiorstwach. Jeszcze na dworcu Niemcy odbierali wszystkim przywiezionym bagaże, dokumenty, pieniądze oraz cenne przedmioty osobiste, łudząc ich jednocześnie, że przedmioty te zostaną im oddane w niedługim czasie. Następnie ładowano Żydów na samochody ciężarowe i wywożono w kierunku Małego Trościeńca. Począwszy od sierpnia 1942 pociągi przywożące skazanych na zagładę Żydów zatrzymywały się na prowizorycznej, zakończonej ślepym torem, stacyjce kolejowej, którą zbudowano bezpośrednio na terenie obozu – wyłącznie celem usprawnienia akcji eksterminacyjnej.
W Małym Trościeńcu – w przeciwieństwie do pozostałych niemieckich obozów zagłady – nie wybudowano stałych instalacji służących natychmiastowemu uśmiercaniu ludzi. Zamiast tego Żydów przywożono zazwyczaj na pobliskie uroczyska Błagowszczyzna i Szyszkowka (ros. Błagowszczina i Szaszkowka) i tam rozstrzeliwano. Przed uśmierceniem ofiary zmuszano, by rozebrały się do naga. Następnie Żydów prowadzono nad przygotowane uprzednio groby i mordowano strzałem w tył głowy. Cała ludobójcza „procedura” była starannie przygotowana oraz przeprowadzana z maksymalną szybkością i brutalnością – tak aby sterroryzowane ofiary nie były w stanie stawić żadnego oporu. Celem zagłuszenia strzałów i krzyków Niemcy puszczali w trakcie egzekucji muzykę z gramofonu, wzmocnioną w dodatku przez głośniki. Mordów dokonywała zazwyczaj taka sama grupa katów, która liczyła od 30 do 100 SS-manów i policjantów dowodzonych przez zastępcę komendanta obozu – Ridera (Riedera). Masowe mogiły, których długość sięgała 60 metrów, a głębokość 3 metrów, były wykopywane i zapełniane przez więźniów z Sonderkommando. Po zasypaniu groby niwelowano za pomocą traktorów. Nadzór nad akcją eksterminacyjną sprawował komendant SD i policji bezpieczeństwa (KdS) z Mińska.
Począwszy od czerwca 1942 w ramach akcji eksterminacyjnej prowadzonej w Małym Trościeńcu Niemcy wykorzystywali również ruchome komory gazowe. Zazwyczaj jeszcze na mińskim dworcu umieszczano część przywiezionych Żydów w specjalnych ciężarówkach i gazowano spalinami w drodze do Małego Trościeńca. Następnie w lasach Błagowszczyzna i Szyszkowka więźniowie z Sonderkommando opróżniali ciężarówki, wrzucając ciała do przygotowanych wcześniej masowych grobów. W maju 1943 gazowano w ten sposób nawet do 500 ludzi dziennie. Ruchome komory gazowe pełniły jednak zasadniczo funkcję pomocniczą, gdyż większość Żydów przywożonych do Małego Trościeńca była rozstrzeliwana w pobliskich lasach.
Więźniowie obozu, w tym Żydzi którym udało się uniknąć natychmiastowej egzekucji, byli traktowani przez Niemców z ogromną brutalnością. Zmuszano ich do pracy przy sortowaniu odzieży i przedmiotów należących do ofiar lub w obozowych warsztatach i gospodarstwach rolnych. Podobnie jak to miało miejsce w innych obozach zagłady, specjalne komanda robocze złożone z więźniów były zmuszane do kopania i zasypywania masowych grobów, opróżniania ruchomych komór gazowych itp. Każdy z członków załogi mógł bezkarnie skatować lub zabić więźnia. Również wśród członków komand roboczych Niemcy raz na jakiś czas przeprowadzali selekcję, likwidując tych, którzy wiedzieli zbyt wiele na temat akcji eksterminacyjnej lub nie mieli siły dalej pracować. Tego typu praktyki nasiliły się zwłaszcza w 1943. Sytuację więźniów pogarszały dodatkowo trudne warunki bytowe. Zmuszeni byli przebywać w nieogrzewanych barakach oraz spać na wyściełanych słomą piętrowych pryczach z nieheblowanego drewna. Wyżywienie więźniów składało się z kawałka chleba i kubka kawy lub herbaty na śniadanie i kolację oraz miski zupy na obiad. W rezultacie liczne były przypadki śmierci głodowej.
W 1943 ze względu na klęski ponoszone na froncie wschodnim Niemcy przystąpili do zacierania śladów masowych zbrodni popełnionych na obszarze Europy Środkowo-Wschodniej. Zadanie to powierzono tzw. Sonderkommando 1005, na którego czele stanął SS-Standartenführer Paul Blobel. Jego jednostka działała również w okolicach Małego Trościeńca, gdzie pracowała przez siedem tygodni poczynając od 27 października 1943. Do obozu przysłano wówczas dodatkowych strażników oraz grupę 100 Żydów, którzy mieli pracować przy ekshumacji i paleniu ciał pogrzebanych na uroczysku Błagowszczyzna. Ponieważ Żydzi odmówili podjęcia się tej pracy zagazowano ich, po czym zastąpiono grupą więźniów przywiezionych z Mińska. W ciągu następnych tygodni opróżnili oni 34 masowe groby, spośród których wiele zawierało nawet do 5000 zwłok. Więźniowie komanda byli na noc zakuwani w łańcuchy i zamykani w obozowym bunkrze. Niemcy obiecali im wolność w zamian za pomoc przy zacieraniu śladów zbrodni, jednak po zakończeniu pracy wszyscy członkowie komanda zostali zamordowani. Prochy pozostałe po spaleniu niemal 100 000 ekshumowanych zwłok wykorzystano jako nawóz na okolicznych polach uprawianych przez więźniów obozu. Wcześniej jednak zostały one przesiane w poszukiwaniu złota i kosztowności przez specjalnie sprowadzoną w tym celu grupę radzieckich jeńców wojennych. Akcję zacierania śladów zbrodni przeprowadzono również w lesie Szyszkowka.
Ofiary thumb|Getto w Mińsku Ze względu na brak zachowanej dokumentacji obozowej, jak również z powodu przeprowadzonej przez Niemców akcji zacierania śladów zbrodni, trudno jest ustalić precyzyjnie liczbę osób zamordowanych w Małym Trościeńcu. W niektórych publikacjach podawano liczby rzędu 205 000, a nawet 546 000 ofiar. Ich autorzy opierali się przy tym zazwyczaj na wynikach śledztw prowadzonych przez władze sowieckie w latach 1944–1945. Dziś wiadomo, że liczby te były zawyżone, a poza tym odnosiły się prawdopodobnie do całego rejonu Mińska. Obecnie historycy instytutu Jad Waszem szacują, że w obozie i jego najbliższej okolicy zamordowanych zostało blisko 65 000 osób, podczas gdy w całym rejonie Mińska śmierć poniosło około 200 000 osób. Liczbę około 60 000 ofiar Małego Trościeńca podaje również niemiecki historyk Christian Gerlach. Zdecydowaną większość ofiar stanowili Żydzi pochodzący z różnych państw Europy, lecz w gronie zamordowanych znaleźli się również liczni radzieccy jeńcy wojenni oraz białoruscy i rosyjscy cywile podejrzewani o współpracę z ruchem oporu.