thumb|Yōhei Kōno
Oświadczenie Kōno – oficjalne oświadczenie wydane 4 sierpnia 1993 roku przez głównego sekretarza gabinetu i rzecznika rządu Japonii, Yōheiego Kōno. W dokumencie tym rząd japoński przyznał po raz pierwszy, że w czasie wojny na Pacyfiku siły zbrojne Cesarstwa Japonii były zaangażowane w przymusowy werbunek tzw. kobiet pocieszycielek oraz uczestniczyły w tworzeniu i zarządzaniu wojskowymi domami publicznymi, w których kobiety te były więzione i zmuszane do prostytucji.
Oświadczenie Kōno spotkało się z mieszanym przyjęciem. O ile reakcja rządów Korei Południowej i Filipin była pozytywna, o tyle organizacje pozarządowe i niektórzy historycy uznali oświadczenie za zbyt zachowawcze. W Japonii dokument ten przez dłuższy czas nie budził większych kontrowersji, jednakże począwszy od 2006 roku japońskie środowiska konserwatywne zaczęły podejmować próby jego rewizji.
Tło historyczne thumb|„Pocieszycielki” pochodzenia koreańskiego ujęte przez wojska alianckie podczas kampanii birmańskiej w 1944 roku
W czasie wojny na Pacyfiku na potrzeby Cesarskiej Armii Japońskiej oraz Cesarskiej Marynarki Wojennej stworzono system przymusowej prostytucji i niewolnictwa seksualnego – bezprecedensowy pod względem kompleksowości, czasu istnienia, zasięgu, brutalności i liczby ofiar. Japońscy przywódcy wojskowi liczyli, że poprzez zapewnienie żołnierzom i marynarzom regulowanego dostępu do kobiet – zwanych eufemistycznie „pocieszycielkami” (jap. ianfu, ) – podniosą ich morale, ograniczą skalę dokonywanych przez nich gwałtów, a także zapobiegną szerzeniu się chorób wenerycznych. Pierwsze ośrodki pocieszycielskie (jap. ianjo) powstały prawdopodobnie już w 1932 roku w Szanghaju. Proceder ich tworzenia gwałtownie przyspieszył po rozpoczęciu japońskiej inwazji na Chiny w 1937 roku i masakrze nankińskiej. Kontynuowano go nieprzerwanie wraz z rozszerzaniem się działań wojennych na pozostałe obszary Azji i Pacyfiku. Ianjo powstawały wszędzie tam, gdzie stanęła stopa japońskiego żołnierza.
„Pocieszycielki” werbowano przy użyciu podstępu lub bezpośredniego przymusu. Ich liczba nie została jak dotąd precyzyjnie ustalona. Historycy japońscy, koreańscy i zachodni szacują ją zwykle w przedziale od 50 tys. do 200 tys. Przyjmuje się, że zdecydowana większość ofiar pochodziła z Korei. Wśród „pocieszycielek” były ponadto kobiety z Tajwanu, Chin, Filipin, Malajów, Holenderskich Indii Wschodnich, Birmy, Indochin Francuskich, a także niewielka liczba kobiet japońskich. Do werbunku kobiet i prowadzenia „ośrodków pocieszycielskich” japońska armia i marynarka często angażowały cywilnych pośredników, nierzadko jednak same były zaangażowane w sposób bezpośredni – zwłaszcza na okupowanych terenach Chin i Filipin. Jednocześnie wojsko wydawało instrukcje i regulacje dotyczące funkcjonowania ianjo, zapewniało budynki i lokale na ich potrzeby, zajmowało się transportem kobiet oraz organizowało dostawy żywności i środków higienicznych.
Po zakończeniu II wojny światowej historia „pocieszycielek” przez długi czas nie wzbudzała większego zainteresowania polityków i opinii publicznej. Dopiero na początku lat 90. XX wieku południowokoreańskie organizacje kobiece zainicjowały publiczną kampanię, domagając się od rządu Japonii m.in. publicznych przeprosin i wypłaty odszkodowań ocalałym. Początkowo Tokio odżegnywało się jednak od jakiejkolwiek odpowiedzialności za funkcjonowanie systemu „ośrodków pocieszycielskich”, utrzymując, że były one prywatnymi przedsięwzięciami, z którymi japońskie państwo nie miało nic wspólnego. Japońskie władze utrzymywały jednocześnie, że nie ma dowodów, iż „pocieszycielki” były werbowane pod przymusem.
14 sierpnia 1991 roku 66-letnia Kim Hak-sun jako pierwsza ocalała z Korei zdecydowała się zabrać głos i publicznie opowiedzieć o swoich przeżyciach. Wkrótce wraz z dwiema innymi Koreankami wniosła także do sądu w Tokio pozew przeciwko rządowi Japonii. Z kolei 11 stycznia 1992 roku na łamach dziennika „Asahi Shimbun” japoński historyk opublikował odnalezione dokumenty wojskowe, które stanowiły pierwszy niepodważalny dowód, że Cesarska Armia Japońska była bezpośrednio zaangażowana w tworzenie i prowadzenie ianjo. Pod wpływem tej publikacji japoński rząd wystosował dwa dni później publiczne przeprosiny. Ponadto 17 stycznia tegoż roku, podczas oficjalnej wizyty w Korei Południowej, japoński premier Kiichi Miyazawa wystosował przeprosiny pod adresem narodu koreańskiego. O ile jednak Tokio przeprosiło ofiary i przyznało, że japońskie wojsko i administracja były zaangażowane w funkcjonowanie systemu „ośrodków pocieszycielskich”, o tyle nadal odmawiało przyznania, że werbunek kobiet był prowadzony z użyciem przymusu.
Japoński rząd powołał specjalną komisję do zbadania kwestii „pocieszycielek”. Raport z jej ustaleniami opublikowano 6 lipca 1992 roku. W tym samym roku po raz pierwszy zabrały głos ocalałe „pocieszycielki” niebędące Koreankami: Rosa Henson i Jan Ruff O’Herne. Dzięki ich świadectwom problem „pocieszycielek” wykroczył poza dotychczasowe ramy dwustronnych relacji japońsko-koreańskich, stając się przedmiotem międzynarodowego zainteresowania.
Oświadczenie i jego treść Pod wpływem nacisków opinii publicznej rząd Japonii sporządził kolejny, uzupełniający raport na temat „pocieszycielek”. Jego publikacja nastąpiła 4 sierpnia 1993 roku. Tego samego dnia główny sekretarz gabinetu i rzecznik rządu, Yōhei Kōno, wydał oficjalne oświadczenie. Stwierdzał w nim, że: tworzenie „ośrodków pocieszycielskich”, podobnie jak werbunek kobiet do pracy w tych przybytkach, odbywało się na żądanie ówczesnych japońskich władz wojskowych; japońskie siły zbrojne były „bezpośrednio lub pośrednio” zaangażowane w tworzenie i zarządzanie „ośrodkami pocieszycielskimi”, a także w transport „pocieszycielek”; werbunek „pocieszycielek” był prowadzony przede wszystkim przez prywatnych pośredników, aczkolwiek japoński personel wojskowy i administracyjny był „czasami” bezpośrednio zaangażowany w ten proceder; wiele kobiet trafiło do „ośrodków pocieszycielskich” wbrew swojej woli, na skutek podstępu lub przymusu stosowanego przez werbowników, oraz było w nich przetrzymywanych w ciężkich warunkach i w atmosferze przymusu; większość „pocieszycielek” pochodziła z Półwyspu Koreańskiego, będącego podówczas japońską kolonią.
Jednocześnie w oświadczeniu znalazły się przeprosiny i wyrazy skruchy ze strony rządu Japonii wobec wszystkich kobiet, które „niezależnie od miejsca pochodzenia, doznały jako »pocieszycielki« niezmierzonych cierpień oraz nieuleczalnych ran na ciele i duszy”. Podkreślono również determinację rządu Japonii, aby „nigdy nie popełnić tego samego błędu, poprzez trwałe utrwalenie tych kwestii w naszej pamięci, dzięki studiowaniu i nauczaniu historii”.
Reakcje Poprzez wydanie oświadczenia Kōno rząd Japonii po raz pierwszy publicznie przyznał, że siły zbrojne Cesarstwa Japonii były odpowiedzialne za funkcjonowanie systemu „ośrodków pocieszycielskich” i przymusowy werbunek ofiar.
Publikacja zarówno rządowego raportu, jak i oświadczenia Kōno, spotkała się z pozytywną reakcją rządów Korei Południowej i Filipin. Seul – zaznaczając, że konieczne będą dalsze działania ze strony Japonii – zasygnalizował gotowość zdjęcia tematu „pocieszycielek” z agendy dwustronnych rozmów dyplomatycznych. Z kolei rzecznik prezydenta Filipin uznał, że raport i oświadczenie przełożą się na „dalsze polepszenie dobrych relacji z Japonią”.
Mniej entuzjastyczna była reakcja organizacji pozarządowych zajmujących się problematyką „pocieszycielek”. Oświadczenie krytykowano m.in. za zbyt ostrożny dobór słów oraz pominięcie milczeniem kwestii ewentualnych odszkodowań dla ocalałych.
Jednym z krytyków oświadczenia był historyk Yoshimi Yoshiaki, który wskazywał, że de facto bagatelizuje ono rolę wojska i agend państwowych w funkcjonowaniu systemu „ośrodków pocieszycielskich”, przerzucając główną odpowiedzialność na cywilnych pośredników. Jego krytykę wzbudziło również niewymienienie ofiar pochodzących z krajów innych, niż Korea, brak przyznania, że „ośrodki pocieszycielskie” stanowiły zbrodnię wojenną i naruszenie prawa międzynarodowego, a także pominięcie kwestii rekompensat dla ocalałych.
Oświadczenie Kōno otworzyło drogę do (krótkotrwałego) uwzględnienia kwestii „pocieszycielek” w programach nauczania historii w japońskich szkołach. Ponadto w 1995 roku z inicjatywy japońskiego rządu utworzono specjalny fundusz o nazwie (AWF), finansowany częściowo ze środków publicznych, a częściowo z wpłat prywatnych, który oferował ocalałym „pocieszycielkom” jednorazową „wypłatę pokutną” w wysokości 2 mln. jenów oraz pokrycie kosztów opieki medycznej.
Próby rewizji oświadczenia thumb|Shinzō Abe We wrześniu 2006 roku tekę premiera Japonii objął Shinzō Abe. Zaledwie 9 dni po zaprzysiężeniu poruszył kwestię „pocieszycielek” podczas posiedzenia jednej z komisji parlamentarnych. Oświadczył wtedy, że nie ma dowodów, iż były one zmuszane do pracy w wojskowych domach publicznych przy użyciu „przymusu w wąskim znaczeniu tego słowa”, stąd kwestia ta nie powinna być poruszana w japońskich podręcznikach do historii. Powtórzył te twierdzenia podczas konferencji prasowej 1 marca 2007 roku. Słowa premiera spotkały się z ostrą krytyką prasy zagranicznej oraz prasy krajowej o odcieniu liberalnym. Dziennik „Mainichi Shimbun” poświęcił tej sprawie artykuł redakcyjny, zatytułowany „Oświadczenie Kōno musi zostać podtrzymane”. Kilkanaście dni później – prawdopodobnie w związku ze swoją zbliżającą się wizytą w USA oraz trwającymi w Izbie Reprezentantów USA pracami nad rezolucją w sprawie „pocieszycielek” – Abe zadeklarował, że rząd Japonii nadal respektuje oświadczenie Kōno. Podtrzymał jednak wcześniejsze twierdzenia, iż nie ma dowodów w postaci dokumentów archiwalnych, które świadczyłyby, że japońskie wojsko i policja stosowały bezpośredni przymus podczas werbunku „pocieszycielek”.
Przez długi czas oświadczenie Kōno budziło umiarkowane zainteresowanie japońskich polityków i opinii publicznej. Zmieniło się to jednak po inauguracji pierwszego gabinetu Abego. W Japonii narastać zaczęły głosy, zwłaszcza ze strony polityków o poglądach konserwatywnych i nacjonalistycznych, iż oświadczenie jest główną przyczyną, z powodu której szeroko rozumiane ośrodki zagraniczne wywierają naciski na Japonię w sprawie „pocieszycielek”. Wyniki sondażu przeprowadzonego w lipcu 2013 roku wskazywały, że 42% respondentów opowiadało się za rewizją oświadczenia Kōno, podczas gdy 35% było przeciwnego zdania.
28 lutego 2014 roku, kilkanaście miesięcy po tym, jak Abe ponownie objął tekę premiera, główny sekretarz gabinetu Yoshihide Suga ogłosił zamiar „ponownej oceny oświadczenia Kōno”. W celu zbadania wiarygodności zeznań szesnastu koreańskich ocalałych, które posłużyły jako źródło historyczne podczas prac nad oświadczeniem, powołano specjalny panel ekspertów. Działania rządu Abego spotkały się z międzynarodową krytyką. Oburzenie wyraziła prezydent Korei Południowej Park Geun-hye, która zasugerowała, że tak długo, jak Japonia nie zadeklaruje jednoznacznie zamiaru podtrzymania oświadczenia Kōno oraz oświadczenia Murayamy z 1995 roku, nie dojdzie do skutku spotkanie przywódców obu państw. Publiczny sprzeciw wyrazili także japońscy historycy i badacze zajmujący się tematyką „pocieszycielek”: Yoshimi Yoshiaki, , . Z ich inspiracji zainicjowano publiczną kampanię, w ramach której blisko 1300 naukowców i intelektualistów złożyło podpis na deklaracji krytykującej działania rządu i domagającej się respektowania oświadczenia Kōno.