Powstanie w Treblince, zwane również buntem w Treblince – wystąpienie i zbiorowa ucieczka więźniów, do których doszło 2 sierpnia 1943 roku w niemieckim nazistowskim obozie zagłady Treblinka II.

Powstanie zorganizowali członkowie obozowej konspiracji, która zawiązała się w pierwszych miesiącach 1943 roku. Jego celem było zniszczenie ośrodka zagłady i umożliwienie zbiorowej ucieczki więźniów. Spiskowcom udało się zdobyć broń z niemieckiego magazynu, lecz z powodu przedwczesnego rozpoczęcia walki nie zdołali zlikwidować załogi i zniszczyć komór gazowych. Spośród około 840 więźniów, którzy przebywali w obozie w momencie wybuchu powstania, kilkuset poległo w walce, a blisko czterystu zdołało zbiec. Wojnę przeżyło niespełna siedemdziesięciu uciekinierów.

Geneza

Obóz Treblinka II był jednym z trzech ośrodków zagłady utworzonych przez Niemców w ramach akcji „Reinhardt”. Funkcjonował od lipca 1942 roku; prowadzono w nim eksterminację ludności żydowskiej. W ocenie Jacka A. Młynarczyka minimalną liczbę ofiar Treblinki należy szacować na 780 863 osoby.

Niemcy od samego początku zakładali, że wszystkie prace fizyczne w obozach zagłady – także bezpośrednio związane z procesem eksterminacji – będą wykonywali Arbeitsjuden, czyli żydowscy więźniowie, którym oszczędzono natychmiastowej śmierci w komorach gazowych. Z przybywających do Treblinki transportów wyłączano więc fachowców, których umiejętności były przydatne w obozie, oraz młodych i silnych mężczyzn zdolnych do ciężkiej pracy fizycznej. Liczba „wyselekcjonowanych” zależała od aktualnych potrzeb – czasem z transportów wyłączano kilkaset osób, a w innych wypadkach zaledwie kilka lub nikogo. W strefie przyjęć oraz w strefie administracyjno-mieszkalnej, które zwano potocznie „dolnym obozem”, pracowało przeciętnie od 700 do 1500 więźniów. Do ich zadań należało wyprowadzanie ofiar z wagonów, doprowadzanie ich do rozebrania się do naga, sortowanie zagrabionych ubrań i przedmiotów, obcinanie włosów kobietom, wykonywanie rozmaitych prac na rzecz obozu i jego załogi. Maksymalnie do 300 Żydów pracowało w obszarze zagłady, potocznie zwanym „górnym obozem” lub „obozem umarłych” (niem. Totenlager, yid.Tojtlager). Ich położenie było szczególnie tragiczne, gdyż ich zadaniem było opróżnianie i uprzątanie komór gazowych, wyrywanie trupom złotych zębów oraz grzebanie zwłok w masowych grobach (później ich palenie).

W pierwszych miesiącach istnienia obozu rotacja wśród Arbeitsjuden była bardzo wysoka. Niemcy i wachmani nieustannie maltretowali i mordowali więźniów, ubytki zastępując mężczyznami wyselekcjonowanymi z nowych transportów. Ciągła rotacja odbijała się negatywnie na wydajności pracy więźniów. Co więcej, każdy z nich żył ze świadomością, że lada chwila może zostać zabity, co skłaniało niektóre jednostki do aktów desperackiego oporu. Sygnałem ostrzegawczym dla Niemców stała się śmierć esesmana Maxa Biali, śmiertelnie ranionego nożem przez argentyńskiego Żyda, Meira Berlinera. W rezultacie we wrześniu 1942 roku komendant Franz Stangl zarządził utworzenie stałych komand roboczych. Z czasem ograniczono liczbę egzekucji, oznaczono więźniów numerami i nieco poprawiono ich warunki bytowe.

Obozowa konspiracja Na początku 1943 roku zaistniały warunki, które umożliwiły zorganizowanie obozowego ruchu oporu. Po pierwsze, ograniczenie liczby egzekucji znacząco zmniejszyło rotację wśród „Żydów pracujących”. Po drugie, do Treblinki zaczęło docierać coraz mniej transportów, co wzbudziło wśród więźniów obawy, że obóz wkrótce zostanie zlikwidowany, a oni sami wymordowani. Do Żydów docierały również strzępy informacji o niemieckich klęskach pod Stalingradem i na innych frontach, na podstawie których wysnuto wniosek, że Niemcy będą dążyć do wyeliminowania świadków ludobójstwa. O ile w pierwszych miesiącach istniały pewne szanse wydostania się z obozu, o tyle jesienią 1942 roku Niemcy znacznie zaostrzyli środki bezpieczeństwa, na skutek czego z początkiem następnego roku ucieczki ustały niemal zupełnie. Ograniczenie możliwości ucieczek indywidualnych w połączeniu z obawą przed wymordowaniem wszystkich więźniów, spowodowały, że wśród Arbeitsjuden zaczęła kiełkować myśl o zbrojnym powstaniu i zbiorowej ucieczce. thumb|Julian Chorążycki, pierwszy przywódca konspiracji w Treblince Na przełomie lutego i marca 1943 roku grupa więźniów „dolnego obozu” zawiązała Komitet Organizacyjny. Jego członkami założycielami byli: Julian Chorążycki (lekarz medycyny z Warszawy, kapitan WP), Ze’ew Kurland (kapo w „lazarecie”), Želomir „Želo” Bloch (oficer armii czechosłowackiej, vorarbaiter w komandzie sortowniczym), Israel Sudowicz (agronom z Warszawy), Władysław Salzberg (kuśnierz z Kielc, kierownik warsztatu krawieckiego). Po pewnym czasie dołączył do nich jeszcze Adolf Friedman z Łodzi (kapo w komandzie sortowniczym, rzekomo żołnierz Legii Cudzoziemskiej). W skład Komitetu wchodzili również inni więźniowie, lecz na temat ich tożsamości występują sprzeczne informacje. Nieformalnym liderem Komitetu był Chorążycki, natomiast ekspertem do spraw wojskowych „Želo” Bloch. Wszyscy konspiratorzy byli więźniami funkcyjnymi lub zaliczali się do grona „nadwornych Żydów” (niem. Hofjuden), a więc stali na szczycie więźniarskiej hierarchii. Przeważali wśród nich dojrzali mężczyźni wywodzący się ze środowiska inteligenckiego.

Komitet nie zamierzał rekrutować zbyt wielu członków, a swe wysiłki koncentrował na zdobyciu broni. Jako że więźniowie potajemnie gromadzili pozostałe po zagazowanych Żydach złoto i kosztowności, planowano początkowo przekupić wachmanów lub nabyć broń za pośrednictwem polskich chłopów, z którymi sporadyczny kontakt utrzymywały komanda pracujące w lesie nieopodal obozu. Próby te zakończyły się jednak niepowodzeniem. Co więcej, zanim Komitet Organizacyjny rozwinął szerszą działalność, spadły nań liczne ciosy. W drugiej połowie marca znaczną liczbę więźniów „dolnego obozu”, wśród nich „Želo” Blocha i Adolfa Friedmana, przeniesiono do pracy w obszarze zagłady. W pierwszej połowie kwietnia samobójstwo popełnił doktor Chorążycki, u którego Niemcy wykryli pieniądze przeznaczone do przekupienia wachmanów.

Niedługo po śmierci Chorążyckiego do Komitetu dołączył Benjamin Rakowski, starszy obozu (niem. Lagerälteste). W kwietniu wysiłki ukierunkowane na zdobycie uzbrojenia zostały wreszcie uwieńczone powodzeniem. Pewnego dnia zepsuł się zamek do drzwi w magazynie broni, który mieścił się w kwaterach załogi niemieckiej. Żydowski ślusarz Eugeniusz Turowski wykorzystał tę okazję, aby potajemnie dorobić klucz. Jeszcze w tym samym miesiącu podjęto pierwszą, prawdopodobnie zorganizowaną ad hoc, próbę wykradzenia broni. W ciągu dnia żydowscy chłopcy, którzy pełnili funkcję ordynansów esesmanów (Putzer), potajemnie wynieśli z magazynu dwie skrzynki granatów. Gdy jednak dostarczono je konspiratorom, wyszło na jaw, że granaty są pozbawione zapalników (przechowywano je osobno). W rezultacie chłopcy musieli niepostrzeżenie odnieść skrzynki z powrotem do magazynu. Po tym wydarzeniu aktywność Komitetu chwilowo zmalała. Lagerälteste Rakowski porzucił myśl o zbrojnym oporze, postanawiając uciec wraz ze swą kochanką i grupą zaufanych więźniów. Zanim jednak zdołał zrealizować plan ucieczki, Niemcy wykryli u niego ukryte złoto i kosztowności, po czym rozstrzelali go w „lazarecie” (przełom kwietnia i maja). thumb|left|Berek Lajcher, przypuszczalny drugi przywódca konspiracji W maju do obozu dotarły wieści o powstaniu, które wybuchło w getcie warszawskim. Przykład dany przez bojowników getta podziałał inspirująco na więźniów Treblinki. Impulsem do wznowienia przygotowań do powstania stały się także informacje o kolejnych klęskach Wehrmachtu na froncie wschodnim i w Afryce. W czerwcu do Komitetu dołączyli nowi członkowie: inż. Marceli Galewski, który po śmierci Rakowskiego objął funkcję „starszego obozu”, oraz niejaki Moniek z Warszawy (kapo „nadwornych Żydów”). Niektóre źródła wymieniają także Rudolfa Masárka (półkrwi Żyda, oficera armii czechosłowackiej) oraz „dr. Leicherta z Węgrowa”. Ten ostatni, noszący w rzeczywistości nazwisko Berek Lajcher, miał według Samuela Rajzmana zastąpić dr. Chorążyckiego i stać się faktycznym przywódcą grupy konspiracyjnej. Inne źródła jako nowego przywódcę konspiracji wskazują Galewskiego. Z kolei nowsze publikacje sugerują, że przywódcą tym mógł być także Mojsze Lubling z Wolbromia, przybyły do Treblinki z początkiem października 1942 roku. Zgodności nie ma. Odnowiony Komitet liczył około dziesięciu członków, przy czym ze starego składu pozostali jedynie Kurland, Sudowicz i Salzberg. Wkrótce w szeregi konspiracji zaczęto werbować nowych członków, na skutek czego w lipcu 1943 roku jej liczebność sięgnęła około 60 osób. Spiskowcy byli podzieleni na sekcje liczące 5–10 osób.

Równolegle z rozwojem konspiracji w „dolnym obozie” tworzyły się jej zręby w Totenlagrze. Głównymi inicjatorami byli „Želo” Bloch i Adolf Friedman, których przeniesiono z „dolnego obozu” w marcu 1943 roku. Warunki, w których prowadzili pracę konspiracyjną, były bardzo trudne. W przeciwieństwie do spiskowców z „dolnego obozu”, posiadających oparcie w więźniarskiej starszyźnie, musieli się wystrzegać kontaktów z Oberkapo Singerem i jego stronnikami, którzy cieszyli się reputacją kolaborantów i donosicieli. Nie mieli także możliwości potajemnego zdobycia broni palnej. Stosunkowo niewielka liczba więźniów i niesprzyjająca topografia „górnego obozu” stawiały ponadto potencjalnych powstańców w niekorzystnym położeniu. Niemniej pod koniec maja lub na początku czerwca w „górnym obozie” działał już osobny Komitet Organizacyjny, przy czym nazwiska jego członków – poza Blochem i Friedmanem – pozostają nieznane. Łączna liczba konspiratorów sięgała kilkudziesięciu osób; podobnie jak w „dolnym obozie” byli podzieleni na pięcioosobowe zespoły. Łącznikiem pomiędzy obydwoma komitetami stał się cieśla Jankiel Wiernik, który z racji wykonywanej pracy był jednym z nielicznych więźniów posiadających prawo do przemieszczania się pomiędzy różnymi strefami obozowymi.

Mimo że wśród „Żydów pracujących” znajdowała się pewna liczba niemieckich konfidentów, obie odnogi obozowego ruchu oporu zdołały uniknąć dekonspiracji.

Decyzja Mimo rozrostu szeregów konspiracji Komitet Organizacyjny odwlekał decyzję o rozpoczęciu powstania. Wynikało to zarówno ze świadomości ryzyka, jak również z faktu, iż na przełomie czerwca i lipca 1943 roku wyraźnie poprawiły się warunki życia w „dolnym obozie”. Niemcy nieco rozluźnili dyscyplinę, a zmniejszenie liczby transportów spowodowało, że więźniowie nie byli już nadmiernie obciążeni pracą. Ponadto załoga zaczęła inicjować lub zezwalać Żydom na rozmaite „rozrywki” lub formy aktywności kulturalnej, chcąc w ten sposób odwrócić ich uwagę od zbliżającej się likwidacji obozu.