Dodatkowo, zdaniem Eugenii Prokop-Janiec, uczennicy Błońskiego, profesor „zbyt dobrze pamiętał coś, co zdarzyło mu się w czasie okupacyjnego dzieciństwa. Któregoś wieczoru dostrzegł wychodzące z kanałów dwie postaci. Bez wątpienia byli to Żydzi. Zobaczywszy ich, aryjski chłopak poczuł wstyd i strach. Wstyd – bo był przecież bezradny, w żaden sposób nie mógł im pomóc. Strach – bo wolałby ich nie zobaczyć”. Autorka konstatuje: „Kto wie, czy w tym wspomnieniu nie kryje się źródło artykułu, który w 1987 r. miał się ukazać na łamach "TP"?”.

Punktem wyjścia dla Błońskiego były dwa wiersze Czesława Miłosza: Campo di Fiori i Biedny chrześcijanin patrzy na getto z tomu Ocalenie (1945).

Odbiór Artykuł rozpoczął szeroką i trwającą wiele lat dyskusję. Jerzy Turowicz w kwietniu 1987 podał, że do redakcji nadesłano ponad sto wypowiedzi odnoszących się do eseju.

Michał Głowiński pisze, że „artykuł Błońskiego szybko stał się głośny, a konsekwencją tego faktu było pojawienie się różnego rodzaju wypowiedzi. Bezzwłocznie został dostrzeżony, stając się przedmiotem ostrych ataków w prasie oficjalnej” (tzn. sterowanej przez rządzącą partię komunistyczną). Artykuły na ten temat opublikowały również m.in. „Życie Literackie”, „Stolica”, „Gazeta Krakowska”.