Oprócz Niemców personel obozu stanowiła także grupa 8 polskich więźniów, która zajmowała się odbieraniem ofiarom kosztowności i rzeczy osobistych, zapędzaniem ich do komór gazowych i następnie przeszukiwaniem ciał. Więźniowie przetrzymywani byli wcześniej w Forcie VII w Poznaniu, byli wykorzystywani przez Sonderkommando Lange do przeprowadzenia akcji T4 w Kraju Warty, następnie brali także udział w mordowaniu Żydów z powiatu konińskiego. Członkami tej grupy byli Lech Jaskólski, Henryk Mania, Henryk Maliczak, Marian Libelt, Franciszek Piekarski, Stanisław Polubiński, Kajetan Skrzypczyński i Stanisław Szymański. Przebywali oni w obozie od samego początku działalności i brali udział w jego organizacji, zajmowali się m.in. postawieniem płotu wokół terenu majątku w Chełmnie, wybudowaniem drewnianej rampy przy pałacu oraz wykopaniem pierwszych grobów w lesie rzuchowskim. Z czasem Polacy uzyskali status zbliżony do zwykłych pracowników obozu, SS-mani nie obchodzili się z nimi jak z więźniami i pozwalali sobie nawet na pewną zażyłość. Polscy więźniowie cieszyli się stosunkową wolnością, mogli oni opuszczać teren obozu i odwiedzać okoliczne wsie. Według Piotra Litki i Grzegorza Pawlikowskiego Polacy mogli ubierać się w rzeczy odebrane ofiarom, robić zdjęcia, a nawet nosić broń małokalibrową.