Rozpoczęcie walk Punktualnie o godz. 5:55 artyleria polska otworzyła ogień. Pod jej osłoną ruszyły czołowe kompanie 1 bp. Żołnierze dość szybko pokonali rzekę, gdy podeszli na 200–300 m od niemieckich okopów, spotkał ich ogień broni maszynowej i moździerzy. Część pododdziałów okopała się przed zaporami z drutu kolczastego, część wdarła się do pierwszej transzei niemieckiej. Natarcie załamało się.
Niemcy wyprowadzili kontratak, odrzucając batalion z zajętej pozycji. Kompanie zaległy 150 m przed przednim skrajem i okopały się. Kilku żołnierzy zostało wziętych do niewoli.
Niemcy byli silniejsi niż przypuszczano, posiadali duży potencjał ogniowy i zawczasu rozbudowaną obronę. Nierówna walka toczyła się od 6:00 do chwili rozpoczęcia przygotowania artyleryjskiego natarcia, a więc ponad trzy godziny.
Rozpoznanie walką za cenę olbrzymich strat (ponad 50 procent), potwierdziło opinię dowódcy dywizji, że Niemcy nie opuścili pozycji (co sugerował gen. Wasilij Gordow), a przeciwnie – wzmocnili swoje siły. Ujawniono dużą liczbę nowych środków ogniowych, większość na wzgórzu 215,5.