Krytyka przyjęła operetkę chłodno; wielu recenzentów uznało operetkę za dziwną i melancholijną operetkę, różnili się też w jej ocenach. Stawiając różne zarzuty pod adresem muzyki, podkreślali jednocześnie jej niewątpliwe walory instrumentacyjne, które świadczyły o tym, że Lehár śledził nie tylko to, co działo się w teatrach operetkowych, ale i na salach koncertowych, umiał przeszczepiać nowoczesną harmonikę, stosować nowe zasady instrumentacyjne.

Często natomiast prasa żartowała z libretta, spłycając je w paruzdaniowych recenzjach. Po berlińskiej premierze czasopismo Das Theater uznało nawet, że Cygańska miłość jest odwrotnością Carmen. Tam demoniczna Cyganka uwodzi Don Josego, który zaślepiony miłością dla niej traci honor oficera, po czym porzuca go dla Escamilla, tu demoniczny Jozsi uwodzi Zorikę, która dla niego wyrzeka się wszystkiego, po czym porzuca ją dla Ilony.

W 1915 roku Lehár dopisał do partytury jeden ze swych najlepszych utworów, czardasza Ilony Hör' ich Cymbalklänge ("Słyszę dźwięki cymbałów").