Sprawa ta na kilka lat odsunęła Piotrowskiego od głównego środowiska wspinaczkowego i wypraw narodowych.

W 1983 Piotrowski kierował niewielką zimową wyprawą na himalajski siedmiotysięcznik Api (wejście w nocy z 24 na 25 grudnia). Towarzyszący mu Andrzej Bieluń szedł jako pierwszy i osiągnął wierzchołek 1–2 godz. wcześniej, ale zaginął w zawiei śnieżnejTadeusz Piotrowski: Zimowa wyprawa na Api, 1983. „Taternik” nr 1/1984, s. 29-32.

8 lipca 1986 ok. godz. 18:30, po 5 dniach wspinaczki, Piotrowski i Jerzy Kukuczka stanęli na wierzchołku K2 po zdobyciu środka południowej ściany nową drogą (zwaną dziś Polish Line, dotąd niepowtórzoną w całości). Do ataku szczytowego – po biwaku na wysokości ok. 8200 m, gdzie skończył im się gaz do palnika – w obawie przed zmrokiem ruszyli na lekko, bez śpiworów puchowych i namiotu. Podczas zejścia – zwykłą drogą, na której niżej znajdują się obozy innych wypraw – w pogarszającej się pogodzie musieli jeszcze dwukrotnie biwakować, na wysokości ok. 8300 i 7900 m, mając już tylko cienką płachtę biwakową, w dodatku pozbawieni jedzenia i picia.