Pięciu ułanów natychmiast zawróciło i galopem pognało do Krogulca, gdzie kwaterował dowódca dywizjonu. Starszy ułan Marian Podgóreczny ps. „Żbik” przywiązał natomiast konia do drzewa, po czym pod osłoną przydrożnego rowu dotarł niepostrzeżenie na skraj Aleksandrowa, gdzie dokładnie rozpoznał stanowiska nieprzyjaciela. Z obserwacji „Żbika” wynikało, że we wsi stanął oddział Wehrmachtu w sile kompanii, liczący nawet do 150 żołnierzy. Niemcy kwaterowali w dość znacznej odległości od pierwszej linii frontu, stąd czuli się bezpiecznie i nie przedsięwzięli poważniejszych środków ostrożności.

Po otrzymaniu meldunków od zwiadu konnego dowództwo Zgrupowania Stołpecko-Nalibockiego rozpoczęło przygotowania do ataku na Aleksandrów. „Góra” i „Noc” zarządzili spieszenie 1 szwadronu dowodzonego przez wachm. Jana Jakubowskiego ps. „Dąb”, nakazując mu jednocześnie oskrzydlenie wsi od wschodu. Natarcie ułanów miał wesprzeć jeden z plutonów szwadronu ckm, dowodzony przez wachm. Antoniego Zołotara ps. „Szczerbiec”. W tym samym czasie 3 kompania 78 Pułku Strzelców Słuckich AK dowodzona przez por. Jerzego Piestrzyńskiego ps. „Helski” miała uderzyć na Aleksandrów od północy.