Rok 2020 zapowiadał się dobrze. Pierwszym, w operowym kalendarzu, był w Teatrze Wielkim w Warszawie. Następnie solistka udała się na próby do w Essen, gdzie miała debiutować po raz trzeci, tym razem jako Księżniczka Eboli w premierowym przedstawieniu opery Don Carlo, jednak z powodu zaczynającej się właśnie pandemii COVID-19 władze teatru zdecydowały o odwołaniu premiery i wszystkich następnych spektakli. Ten sam los spotkał Nabucco w Operze Narodowej Chile – w Santiago, w którym miała debiutować w czerwcu. Następnym wydarzeniem które anulowano była Aida w Sydney Opera House. Dopiero we wrześniu, gdy restrykcje sanitarne zelżały, mogła wystąpić w Teatrze Narodowym w Pradze, gdzie wcieliła się w postać Amneris w Aidzie.

Następny rok rozpoczął się w cieniu pandemii. Kilka kontraktów, w tym z La Scalą, i z Teatro Massimo, gdzie miała debiutować rolą Ulryki w Balu maskowym, przepadło. Odwołano też Carmen w Essen. Szalę goryczy przepełnił nieudany wyjazd na letni festiwal operowy do Sydney Opera House, gdzie planowała spędzić półtora miesiąca, kreując partię Amneris w Aidzie. W chwili gdy postawiła stopę na australijskim kontynencie, władze sanitarne ogłosiły wstrzymanie wszelkich imprez. Artystce nie tylko nie udało się wystąpić ale była zmuszona odbyć wielodniową kwarantannę w izolowanym pokoju hotelowym.