z kolei trzy francuskie okręty wojenne przybyły do Mersin, gdzie sytuacja była „rozpaczliwa”, a wiele zachodnich konsulatów oblegali ormiańscy uchodźcy. Podobne sytuacje miały miejsce także w miastach Marasza i Hadjina, a szacunkowa liczba ofiar wkrótce wzrosła do ponad 5000. Rose Lambert, amerykańska misjonarka w Hadjinie, napisała w swojej książce, że bardzo wielu ludzi szukało schronienia w jej ośrodku misyjnym. Miano nadzieję, że brytyjski krążownik HMS „Diana” wywoła efekt „uspokajający”, cumując w porcie Aleksandretta, gdzie nadal szalała przemoc. Pojawiły się doniesienia, że „imperialne władze są albo obojętne, albo przebiegle zaangażowane w rzeź”.
thumb|Ta strona z publikacji z 1911 roku porównuje ruiny ormiańskiej dzielnicy w Adanie z nietkniętą dzielnicą turecką położoną tuż obok niej Pewien porządek został przywrócony 20 kwietnia, gdy rozruchy w Mersinie osłabły, a brytyjski pancernik był w stanie dostarczyć „zapasy i leki przeznaczone dla Adany”. Raport o Hadjinie wskazywał na to, że w mieście przetrzymywano Ormian „oblężonych przez muzułmańskie plemiona, które tylko czekają na zgromadzenie się w wystarczającej liczbie, aby rzucić się na improwizowane umocnienia wzniesione przez Ormian”.