W 1807 r. marszałek Francji Nicolas Jean de Dieu Soult otrzymał za zasługi wojenne tytuł diuka Dalmacji. Zaszczyt ten potraktował niemalże jako obelgę. Napoleon nagradzał swych współpracowników tytułami książęcymi (fr. prince). Najbardziej pożądanym dla wojskowego był tytuł związany z miejscem bitwy, którą wygrał lub się w niej wyróżnił. Stąd książęta Gdańska, Moskwy, Wagram czy Rivoli. O takim honorze marzył Soult, tymczasem został tytularnym diukiem peryferyjnej prowincji cesarstwa. Sugerowało to według niego, że nie odznaczył się w boju, co uwłaczało jego godności. Tymczasem wszyscy wiedzieli, że najgorętszym pragnieniem marszałka było zostanie księciem Austerlitz – uważał, że zasłużył sobie na takie wyróżnienie. Napoleon jednak nie chciał się dzielić sławą jednego ze swych najbłyskotliwszych zwycięstw. Okazało się, że ta niby drobna sprawa wywołała jeszcze spore zamieszanie. Otóż Austriacy anulowali Soultowi tytuł diuka Dalmacji w 1826 roku nie chcąc, aby cudzoziemcy tytułowani byli nazwami prowincji ich państwa. We Francji wywołało to ogromne wzburzenie. Protestował nawet Wiktor Hugo. W Austrii przypomniano sobie o dawnym marzeniu Soulta i cesarz Franciszek I zaproponował mu tytuł „książę Soult-Austerlitz”. Soult z pogardą odmówił.