Po 20 latach Bolko został biskupem. Pewnego dnia przejeżdżał w pobliżu dawnej kryjówki Madeja. Wtedy poczuł zapach jabłek, wysłał więc sługi po owoce. Służący wrócili z wiadomością, że jabłka nie dają się zerwać, a obok drzewa klęczy siwobrody starzec. Biskup przypomniał sobie o Madeju, podążył więc pod jabłoń. Tu rozpoczął spowiadanie byłego zbójnika. Z chwilą wyznania kolejnych grzechów, jabłka zamieniały się w gołębie, które ulatywały do nieba. Z chwilą wyznania ostatniego grzechu – zamordowania ojca – ciało zbójnika rozsypało się w prochLegenda o zbóju Madeju, swietokrzyskie.org.pl [dostęp 2012-06-06].
Różnie są wskazywane miejsca położenia jaskini, zamieszkiwanej przez Madeja. Jedne źródła mówią o zboczach Łysej Góry, inne – o Jaskini Zbójeckiej w okolicach Łagowa. Legenda w podobnym brzmieniu jest również łączona z Grotami Nagórzyckimi, położonymi na terenie Tomaszowa Mazowieckiego oraz z terenami pomiędzy Lublińcem a Częstochową.
Legenda małopolska Inna legenda, mówiąca o zbóju o imieniu Madej, łączy się z okolicami wsi Rozdziele w gminie Żegocina. Tutejszy zbójnik w XIV wieku rabował kupców, podążających z Węgier do Krakowa. Starannie krył przed rodziną swą profesję: żonie oświadczał, że idzie na polowanie, a ze swych wypraw wracał do domu z upolowaną zwierzyną.