Wędrowiec dotarł do piekła, stanął przed obliczem Lucyfera i za pomocą wody święconej zmusił go do wydania cyrografu. Kiedy Lucyfer dowiedział się, że posiadający go diabeł nie chce oddać dokumentu, zagroził mu madejowym łożem. Przerażony czart natychmiast oddał pismo. Zaciekawiony Bolko poprosił o pokazanie mu owego łoża. Było ono zrobione ze stalowej kraty, najeżonej nożami, ostrzami, hakami i szydłami. Po obu końcach miało klamry do skrępowania głowy, rąk i nóg. Z dołu buchały płomienie, zaś z góry skapywała roztopiona siarka. Chłopiec zaczął współczuć Madejowi czekającej go kary.
Wracając, Bolko znów trafił do jaskini Madeja. Kiedy zbójnik usłyszał opis męczarni, jakie na niego czekają, postanowił zerwać z krwawą profesją. Chłopak wziął jego maczugę, wbił ją w ziemię, a następnie zadał mu następującą pokutę: codziennie ma schodzić na kolanach do pobliskiego strumienia, nabierać w usta wody i podlewać maczugę. Kiedy zakwitnie ona i wyda owoce – jego zbrodnie zostaną odpuszczone. Wtedy chłopak jako kapłan przybędzie i rozgrzeszy go. Ponadto zgromadzone pieniądze ma oddać ubogim.