Blanche zaczyna spotykać się z kolegą Stanleya, Haroldem „Mitchem” Mitchelem, który różni się od Stanleya uprzejmością oraz dobrym wychowaniem, dlatego bohaterka widzi w nim szansę na szczęście. Ta nadzieja jednak ginie, kiedy Stanley dowiaduje się o przeszłości Blanche od podróżnego handlarza, który ją znał, po czym opowiada wszystko Mitchowi, który z kolei kończy związek. Blanche zaczyna dużo pić i ucieka do świata fantazji, tworząc wyobrażenie, w którym jej dawna miłość, milioner o imieniu Shep Huntleigh, zamierza ją niedługo zabrać ze sobą.

W nocy, kiedy Stella zaczyna rodzić, Stanley oraz Blanche zostają sami w mieszkaniu. Stanley, pijany i silny fizycznie, gwałci Blanche. To wydarzenie oraz fakt, że Stella nie wierzy siostrze, doprowadza bohaterkę na skraj załamania nerwowego. W ostatniej scenie Blanche zostaje przez życzliwego jej lekarza oraz naczelną pielęgniarkę wysłana do szpitala psychiatrycznego. Po krótkiej szarpaninie Blanche z uśmiechem przyznaje, że traci kontakt z rzeczywistością, zwracając się do lekarza najbardziej znanymi słowami z dramatu: „Nie wiem, kim pan jest – ale zawsze wierzyłam w uprzejmość nieznajomych” (tłum.