Możliwe, że sam Goya również był akcjonariuszem, gdyż miał dostęp do poufnych informacji.
Goya w 1815 miał 69 lat, był uznanym artystą, mającym za sobą wiele lat kariery. Pobierał pensję nadwornego malarza, ale nie pracował już dla dworu. Ograniczał liczbę zamówień ze względu na problemy zdrowotne – zmagał się z niemal całkowitą głuchotą i postępującą ślepotą. W tym okresie był także rozczarowany powrotem Ferdynanda VII na tron, gdyż król odsunął się od idei oświecenia i zniweczył nadzieje hiszpańskich liberałów na bardziej postępową Hiszpanię. Nie wiadomo, czy malarz był obecny na zebraniu kompanii. Możliwe, że zrekonstruował scenę na podstawie relacji Miguela Martína de Goicoechea lub relacji opublikowanej 8 kwietnia w „Gaceta de Madrid”. Mógł także odwiedzić salon madryckiego pałacu, w którym odbyło się zebranie i sporządzić szkic wnętrza. 2 lipca 1815 szwedzki ambasador Jacob Gustaf De la Gardie odwiedził warsztat Goi, kiedy ten był w trakcie pracy nad portretem rady. Obraz został ukończony we wrześniu tego samego roku.