W rzeczywistości kompania nie przynosiła już zysków i wkrótce miała zostać rozwiązana. Wizyta króla miała być zatem zabiegiem marketingowym ukrywającym kłopoty finansowe kompanii i zapewniającym poparcie dla dalszej ekspansji. Po wysłuchaniu dyskursu król zainteresował się szczegółami administracji i zarządzania kompanii, odwiedził jej biura i opuścił radę. Sesję kontynuowano bez niego, wybrano sekretarza José Munárriza na nowego dyrektora.
15 kwietnia 1815 wiceprzewodniczący Omulryan zlecił Lardizábalowi, aby uzyskał pozwolenie króla na upamiętnienie tego wydarzenia na monumentalnym dziele godnym monarchy. Zgodę otrzymał 20 kwietnia. Prawdopodobnie dzięki licznym koneksjom zlecenie na obraz otrzymał Goya. Malarz nie tylko znał wielu akcjonariuszy kompanii (m.in. jej inicjatora Francisca Cabarrúsa i pierwszego dyrektora Bernarda de Iriarte), ale także sportretował kilkoro z nich. Jako członek Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych św. Ferdynanda znał dobrze José Munárriza, który zrezygnował ze stanowiska dyrektora akademii, aby przewodniczyć kompanii. Ponadto teść syna Goi Miguel Martín de Goicoechea był jednym z akcjonariuszy kompanii i mógł poprzeć jego kandydaturę na wykonawcę obrazu.