Nieczytelny obraz wiszący na ścianie nad prezydium mógł być portretem króla Karola III, fundatora kompanii.

Zgodnie z protokołem z posiedzenia przewodniczący kompanii Miguel de Lardizábal powinien siedzieć na prawo od króla, ale według niektórych krytyków ta postać go nie przypomina. Jeszcze przed ukończeniem obrazu, we wrześniu 1815, Lardizábal został oskarżony o faworyzowanie interesów jego rodzinnego Meksyku, zdjęty ze stanowisk i uwięziony przez króla. Możliwe, że Goya musiał przenieść go w inne miejsce – umieścił go po lewej stronie, dyskretnie stojącego w niszy poza zasięgiem wzroku króla (postać ta nie pojawia się na szkicu przygotowawczym). Obok niego widać zrezygnowanego, pochylonego mężczyznę – według Alberta Boime jest to sam Goya, który dzieli porażkę z Lardizábalem – niedokończony jeszcze obraz stracił swój sens wraz z uwięzieniem jego promotora. Również puste krzesło po lewej stronie stołu może symbolizować nieobecność Lardizábala lub wolne stanowisko, które miano wypełnić podczas sesji. Historyk sztuki Xavier Bray uważa, że obie postaci – ta w niszy i ta po prawej ręce króla – przedstawiają Lardizábala. Goya mógł zostać poproszony o późniejsze dodanie postaci w niszy, symbolizującej fakt, że chociaż Lardizabal był obecny na zebraniu, to później został zmarginalizowany z powodu korupcji.